uff, jak dobrze że już w domu...Wciąż jeszcze rezonuje w głowie: Nie! Daj! Nie chcę! Idziemy! Spacerek!...Milion razy, jak mantra, szkoda tylko, że nie umiem medytować...Adrenalina, dostarczana w stałych dopływach przez dziecinę, ledwo pozwoliła dostrzec "morza szum, ptaków spiew" A raczej usłyszeć..Co będzie za rok? Ja dziękuję, wysiadam:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz