poniedziałek, 17 czerwca 2013

a tak chciałam...

dawno temu (nie śmiejcie się), chciałam być piosenkarką, najlepiej rockową, zadziorną taką....więc jakieś zespoliki, próby w piwnicy, miłości też przy okazji...ech, jak to człowiek fantastą bywa w młodości...kupa zabawy była, pieniędzy...raczej nie, no ale, marzenia się spełniało....a potem, gdy już naprawdę fajnie być zaczęło...rozsypały się te marzenia, jak domek z kart...razem z innymi, tymi, że "nie opuszczę cię, aż...) No i co? i mikrofon do siatki, bye, bye...Ależ głupio myślałam, że to już koniec....A dziś gdy słucham na mini-mini piosenek o kaczuszce, słoniach zielonych i widzę, jak ta moja Gwiazdka podryguje, jak przeżywa, a ja z nią, to wiecie:to jest moje spełnienie! jak to w pieśni"jestem mamą, to moja kariera..." a nie jakieś tam krzyki o północy do publiki, no!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz